Instytucja Niemieckonarodowego Urzędu Pośrednictwa VoMi powstała przed wybuchem II wojny światowej. Miała ona za zadanie utrzymania więzi pomiędzy Niemcami zamieszkałymi w innych państwach a Rzeszą Niemiecką.
Po wybuchu II wojny światowej zaplanowano ewakuację Niemców etnicznych z ich dotychczasowych siedzib na tereny okupowane. Biologicznemu wyniszczeniu narodu polskiego miał służyć cały kompleks środków i poczynań, w którego arsenale znalazły się specjalne obozy dla Polaków, nazwane Polenlagrami.
Przeznaczono je dla ludności powiatów: żywieckiego, chrzanowskiego, wadowickiego, bielskiego, cieszyńskiego, w dalszej kolejności Zagłębia Dąbrowskiego i powiatu olkuskiego. Nie pominięto też ludności polskiej z Zaolzia oraz części powiatu pszczyńskiego.
Polenlagry mieściły się w barakach, zabudowaniach fabrycznych, w budynkach nieczynnych kopalń, domach opieki dla starców, szkołach, klasztorach itp. Obozy służyły do izolowania inteligencji polskiej, którą uważano za niepewną politycznie, np. nauczycieli, a także rzemieślników i rolników. Zmuszano do rezygnacji z własnej narodowości, podpisywania „Volkslisty” i zgody na służbę wojskową.
Zesłanych do obozów pozbawiano wszelkiej wolności osobistej. Polacy stawali się więźniami strzeżonymi przez załogę, która w razie próby ucieczki używała broni palnej. W obozach osadzano bezterminowo całe rodziny polskie wraz z dziećmi, często z niemowlętami, po zagrabieniu całego ich mienia ruchomego i nieruchomego i pozbawieniu warsztatu pracy. Ludzi tych zmuszano do niewolniczej pracy, stosując wobec nich terror polityczny i zasadę odpowiedzialności zbiorowej, maltretowanie i okrucieństwa, eutanazję osób w podeszłym wieku, chorych i niedołężnych, zmuszanie do pracy małoletnich. Więźniów utrzymywano w stanie ciągłego lęku o życie i przyszłe losy. Do metod wyniszczających fizycznie i psychicznie należały też apele, odbywające się dwukrotnie: rano o godzinie 600 i wieczorem o 20°°. Na apel musieli się stawić wszyscy wraz z dziećmi, nawet z niemowlętami. Czasami apele odbywały się także nocą, gdy do obozu przybywała jakaś komisja. Jeżeli na frontach następowały niepowodzenia, apele odbywały się częściej, a więźniom grożono, że nigdy z obozu nie wyjdą.
Praca niewolnicza obowiązywała wszystkich dorosłych i małoletnich - od lat czternastu, nawet dwunastu, a w niektórych obozach od ośmiu - pod strażą uzbrojonych esesmanów z psami. Wyżywienie małoletnich nie różniło się w zasadzie od jadłospisu dorosłych. Na śniadanie i kolację czarna, niesłodzona kawa i kromka chleba. Na obiad ziemniaki, kapusta niemaszczona, brukiew lub buraki, czasem barszcz czerwony lub tzw. eintopf (posiłek jednodaniowy), bardzo rzadko kawałek pokrojonego mięsa. Stanowiło to nie więcej niż 600 kalorii dziennie. Niemowlęta otrzymywały pół litra odciąganego mleka, w południe i na kolację rzadki grysik na wodzie. Dzieciom zatrudnionym nie wolno było jadać w miejscu pracy, na obiad prowadzono je pod eskortą do obozu.
We wszystkich obozach istniały odosobnione pomieszczenia przeznaczone na karcery. Były to zazwyczaj ciemne bunkry o betonowych posadzkach. Pożywienie dostarczano raz dziennie lub nie dawano go wcale. Małoletnich karano na równi z dorosłymi za najdrobniejsze przewinienia
Obozy dla Polaków - Polenlagry - zostały uznane za kwalifikowany rodzaj zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, stanowiący klasyczny przykład ludobójstwa, stworzono bowiem warunki obliczone na całkowite lub częściowe wyniszczenie ludności ze względu na jej cechy narodowe.
Zidentyfikowano ok. 30 obozów dla Polaków na Górnym Śląsku, choć niektórzy historycy szacują ich liczbę na większą[3]. Zachowana dokumentacja wskazuje na plany dalszej rozbudowy sieci obozów
do ZPKSoft: W porządku, celowo ściesniałam tekst, bo kiedyś zwrócono mi uwagę,że jest zbyt rozstrzelony. Zrobię to na pewno, ale juz nie dziś , za bardzo mam zmęczony wzrok i mogę tylko naknocić :)